Polska motoryzacja nie zawsze była w ogonie Europy i świata. Wręcz przeciwnie – w okresie międzywojennym miała swojego pioniera elektromobilności. Był nim Tadeusz Tański – genialny, ekscentryczny konstruktor o wyobraźni wyprzedzającej epokę. Człowiek, który prawdopodobnie rozrysowałby samochód elektryczny na odwrocie serwetki, zanim inni pomyśleliby o bezemisyjnej jeździe. Gdyby to właśnie on podjął się zbudowania elektrycznego pojazdu, dziś mówilibyśmy nie o Tesli, lecz o… Tańskim.
Polski inżynier z czasów, gdy „Tesla” znaczyła Tesla
Tadeusz Tański (1892–1941) tworzył w czasach, kiedy inżynieria była jeszcze sztuką. W wieku, w którym wielu dopiero rozgląda się za pierwszą pracą, on już konstruował nowoczesne silniki w Paryżu. Projektował tam silniki lotnicze dla armii francuskiej, które służyły podczas I wojny światowej. To był czas, gdy samochód był jeszcze rzadkością – a Tański już wówczas myślał o ich przyszłości.
Po wojnie wrócił do Polski i zaprojektował pierwszy w pełni polski samochód osobowy – CWS T-1. Pojazd, który nie był składanką z zachodnich części ani licencją z importu. To była prawdziwa duma narodowa, skonstruowana od śrubki po reflektor. Dzięki temu T-1 dorównał najlepszym ówczesnym światowym rozwiązaniom.
CWS T-1 – wystarczył jeden klucz i jeden wkrętak
T-1 powstał w Centralnych Warsztatach Samochodowych, które w międzywojniu odegrały ogromną rolę w rozwoju polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Samochód ten łączył elegancję z genialną prostotą technologiczną. Dlaczego? Ponieważ pojazd można było złożyć i rozłożyć przy pomocy jednego klucza oraz wkrętaka – wyczyn, który przekracza wyobraźnię. Wszystko było przemyślane: standaryzowane części, dostosowanie do trudnych dróg, łatwość serwisowania.
To, co uderza w podejściu Tańskiego, to jego nacisk na użyteczność i trwałość. On nie projektował „na pokaz” – jego konstrukcje miały służyć ludziom. Działać niezawodnie. Przetrwać.

Jaki byłby polski elektryk w wykonaniu Tańskiego?
Z pewnością nie byłby to designerski fajerwerk ani luksusowy gadżet. To byłby pojazd absolutnie nowoczesny, z piękną linią, w 100% użyteczny – solidny, przemyślany, gotowy na polskie warunki.
Akumulator – odporny na mróz. Diagnostyka – prosta i możliwa do wykonania w warsztacie w małym mieście. Elementy – trwałe, lokalne, możliwe do naprawy.
Nie byłby to produkt stworzony dla wygrania wyścigu marketingowego, lecz efekt strategicznego myślenia: jak zbudować auto, które realnie zastąpi samochody napędzane produktami ropopochodnymi. A kto wie, może inżynier Tański opracowałby zupełnie nową technologię? To w końcu był prawdziwy geniusz motoryzacji…
Historia przerwana zbrodnią
W 1941 roku Tański został zamordowany w Auschwitz. Stało się tak, ponieważ stanowczo odmówił współpracy z okupantem i zginął w ramach niemieckiej akcji AB – likwidacji polskiej inteligencji. Wraz z nim – przyszłość, którą mógł zbudować. Polska straciła jednego z najzdolniejszych inżynierów w swojej historii – człowieka, który rozumiał konstrukcję nie tylko jako zestaw parametrów technicznych, ale jako proces tworzenia rozwiązań dopasowanych do rzeczywistych potrzeb. Przepadły nie tylko kolejne projekty, ale i filozofia inżynierii, która nie znalazła kontynuatora.
Tański nie projektował marzeń. On projektował możliwości.
Dziś, gdy nie mamy już własnej marki samochodowej, myśląc/marząc o przyszłości warto wrócić do jego filozofii. Nie chodzi tylko o technologię. Chodzi o to, by projektować z myślą o ludziach. By rozumieć warunki, potrzeby, przyszłość. I tworzyć nie na dziś, ale na dekady. I warto pamiętać o inżynierze Tadeuszu Tańskim – konstruktorze, który który mógłby dziś stać się symbolem polskiej drogi do nowoczesności. Nie tylko efektownej. Przed wszystkim efektywnej.
Bibliografia: Irma Kozina, Polski design, wyd. SBM, Warszawa 2015
Źródło zdjęć: Wikipedia, www.auto-swiat.pl



